O edycjach.

No i stało się. Szeptano to tu, to tam. Właściwie w końcu prawie wszędzie o tym szeptano gdzie w ogóle rozmawia się o Warhammerze. Ale nic otwartego nie wiedzieliśmy. Jay Little mówił że pracują nad “czymś wielkim”, Steve Darlington mówił że za ten projekt FFG zostanie pokochane lub znienawidzone, że straci cześć fanów ale część też zyska.

Kiedy wydano Career Compedium rzuciłem na forum Copernicusa że w sumie jest to fajny dodatek ale tylko i wyłącznie jeśli miałby zamykać linię wydawniczą bo inaczej wraz z kolejnymi suplementami przyjdą kolejne profki i trzeba będzie wydać Career Compedium 2. Zgodzono się ze mną, ale to było na długo zanim zaczęto plotkować o trzeciej edycji WFRP. Przynajmniej na serio plotkować.

No a teraz pan Graham McNeill, jeden z najlepszych pisarzy wydawnictwa Black Library które znamy z wydawania pozycji osadzonych w uniwersach Warhammera i Warhammera 40 000 na swoim blogu obwieścił że Jay Little zaprosił go do testowania trzeciej edycji Warhammera Fantasy Roleplay. Graham wspomniał też że testował także drugą edycję.

W jego wpisie czytamy że kiedy zobaczył po raz pierwszy materiały przyrządzone przez Fantasy Flight Games na początku wydały mu się dziwne ponieważ były całkowicie inne od tego co znamy. McNeill pisze o kartach akcji oraz zdolności, mówił że miał wrażenie że jest to jakaś hybryda gry RPG i bitewniaka. Jednak ponoć pomimo jego obaw wszystko sprawdza się naprawdę fajnie. Ja osobiście jestem pełen obaw, jasne Graham pisze że to jest dobre ale to zwykłe marketingowe gadanie, na pewno nie napisałby że 3 edycja jest do dupy, zwłaszcza że to on ujawnia pierwsze wiarygodne informacje co do tej wersji gry. Osobiście boję się że Games Workshop wpadło na pomysł połączenia Warhammera Fantasy Battle, Warhammera Fantasy Roleplay i Warhammera Online: Age of Reckoning. O ile przeciwko bliskości WFB i WFRP nigdy nic nie miałem bo ona tak naprawdę istniała zawsze to mieszanie w to WHO da 3 edycji u mnie sporego minusa bo nie podoba mi się tło fabularne AoR i styl rozgrywki.

Kiedy przeczytałem te pierwsze informacje o 3 edycji WFRP pomyślałem że mój ulubiony system ruszy w kierunku 4 edycji Dungeons & Dragons której nie darzę zbytnim szacunkiem ponieważ bardziej mi przypomina gry MMO niż tradycyjne RPGi. Z drugiej strony może się zdarzyć że 3 edycja nie będzie zła, że odświeży i poprawi wizerunek Warhammera tak jak to było z Światem Mroku kiedy pojawił się nWoD. Dlatego też nie chcę niczego teraz oceniać, zajmę się tym kiedy będą podane bardziej konkretne informacje a w pełni wyrobię swoje zdanie kiedy przeczytam podręcznik bo podstawkę do 3 edycji kupie tak czy siak, choćby z ciekawości. Jednak gdzieś we mnie siedzi uczucie że tak jak sporo osób zostało przy 1 edycji po premierze dwójki tak i ja zostanę przy dwójeczce kiedy otrzymamy trójkę.

Biorąc pod uwagę że przechodzimy na nową edycję, czy tego chcemy czy nie, wypadało by podsumować linie wydawniczą WFRP 2ed. Wydawnictwo Black Industries które wznowiło dla nas fabularnego Warhammera wydało masę świetnych podręczników, parę średnich oraz kilka totalnie badziewiastych. Jeśli mam je oceniać to wolałbym zacząć w miarę po kolei. Podstawka znana u nas jako Księga Zasad zalicza się zdecydowanie do tych średniej jakości podręczników, posiadała pełne zasady tworzenia postaci, mechanikę, niezłe rysunki, była ładnie wydana ale brakowało jej dobrego bestiariusza jaki posiadał choćby Podręcznik Podstawowy do 1 edycji, drugim jej minusem były dosyć pobieżne opisy świata, trzeci minus to słaba przygoda wprowadzająca – sama w sobie zła nie była, ale jako scenariusz który miał wprowadzać nowych graczy w świat Warhammera nie spisywała się zbyt dobrze.

Kolejna pozycja – Splądrowane Krypty, podręcznik będący odpowiednikiem pierwszoedycyjnego Potępieńca. Zresztą znalazły się w nim trzy przygody z ww. zbioru przygód, poza tym były trzy inne – całkiem nowe. Splądrowane Krypty także są średniackim podręcznikiem, wydano je w miękkiej okładce i tylko w dwóch kolorach, czarnym i białym. Same przygody też nie są jakieś rewelacyjne, złe też nie są, lepiej wprowadzają w świat Warhammera niż Przez ostępy Drakwaldu z Księgi Zasad ale jednak nie są niczym specjalnym.

Niezbędnik Gracza był odpowiednikiem starej Galerii Bohaterów – znalazły się w nim rozbudowane zasady tworzenia postaci, 50 kart postaci i 10 kart czarów. Nic specjalnego a już szczególnie niezbędnego. Zdecydowanie był to jeden z gorszych podręczników.

Almanach Mistrza Gry posiadał organizator walki z którego nigdy nie skorzystałem, zasłonkę MG której także nie używam, karty Bohaterów Niezależnych, Magazyn Ekwipunku, listę zaklęć magii czarnoksięskiej – tak, z nich także nie korzystałem nigdy. Jako plusy należy wymienić jedynie broszurkę z opisem standardowych budynków w Starym Świecie która jednak zdała się do czegoś oraz przygodę.

Następnym dodatkiem był Bestiariusz Starego Świata który trudno mi ocenić, z jednej strony zasługuje na ogromny plus za część pierwszą w której znajdujemy wypowiedzi mieszkańców Starego Świata na temat różnych bestii, z drugiej strony otrzymuje minusa za drugą część czyli potwory i ich statystyki które powinny znaleźć się w Księdze Zasad a nie w odrębnym podręczniku.

Zbrojownia Starego Świata wydawała mi się wyłudzaniem pieniędzy jednak kupiłem ją ponieważ miałem zamiar skompletować wszystkie podręczniki które zostaną wydane do drugiej edycji. Zdanie zmieniłem jednak, że tak powiem “w praniu” ponieważ okazała się całkiem przydatnym podręcznikiem, znalazły się w niej informacje z których parę razy skorzystałem a i dodatkowy ekwipunek dla graczy ich cieszył – czyli spełniał swoje zadanie.

Pierwszym z większych suplementów było Królestwo Magii, wspaniały dodatek który doskonale opisywał nam wszystkie aspekty magii, Kolegia, i wszelkie inne sprawy związane z czarodziejami. Druga edycja wprowadziła nam nieobecne (dla Polaków) w pierwszej Kolegia Magii oraz podział na Magię Kolorów. Nie ważne czy komuś się ona podoba czy nie – ten podręcznik dobrze opisywał wszystko co chcielibyśmy wiedzieć o magach.

Kolejny dodatek był jednym z najważniejszych dla 2 ed. moim zdaniem – było to Dziedzictwo Sigmara, podręcznik który szczegółowo opisywał nam Imperium, wszystkie jego landy, jego politykę, gospodarkę i wszystko co chcielibyśmy wiedzieć, osobiście zaliczam go do listy must have.

Pierwsza edycja dała nam kampanię Wewnętrzny Wróg i Kamienie Zagłady zaś druga oferowała Ścieżki Przeklętych składające się z trzech części – fajnych choć mocno liniowych Popiołów Middenheim, świetnych Wież Altdorfu i średnich Kuźni Nuln. Wielkim plusem tych podręczników były fajne opisy miast w których rozgrywały się przygody.

Dziedzictwo Sigmara było sukcesem to i trafił nam się podręcznik opisujący państwo sąsiadujące z Imperium czyli Bretonię – Rycerze Graala. Dodatek ten zebrał chyba tyle samo fanów co i wrogów. Świetnie opisywał on to państwo i pod tym względem niczego mu nie można zarzucić, niczego nie brakowało. Z drugiej strony musieliśmy zapomnieć o dekadenckiej szlachcie Bretonii z pierwszej edycji, teraz mieliśmy rycerzy bez skazy.

Dalej druga edycja znowu postanowiła pojechać podręcznikiem który odpowiadałby któremuś z pierwszej edycji – było to Karak Azgal które miało być czymś co zastąpi Zamek Drachenfels. Ot lokacja na poprowadzenie sobie dungeon crawla, nic specjalnego, podręcznik wybitny nie był i pomimo że napisano go całkiem fajnie i zgrabnie to można było go sobie spokojnie odpuścić.

Baronia Przeklętych była jedną z lepszych przygód do 2ed. – rozgrywająca się w Bretońskim przeklętym księstwie Mousillon miała bardzo fajny klimat i jeszcze większych potencjał który moim zdaniem trochę zmarnowano. Jest dobra ale mogła by być lepsza. Tak jak podręczniki z kampanii Ścieżki Przeklętych i ta zawierała obszerny opis lokacji gdzie się rozgrywa.

Drugim dużym dodatkiem była Księga Spaczenia, tak jak Królestwo Magii była naprawdę świetna, zawierała mnóstwo ciekawych informacji na temat Chaosu i wszelakich jego popleczników, od mutantów przez potwory po Większe Demony. Jedyne co dało się zarzucić temu podręcznikowi było powielanie informacji z starych Realms of Chaos: Slaves to Darkness i Realms of Chaos: The Lost and the Damned jednakże te podręczniki są na tyle ciężko dostępne że nikt nie powinien żałować nabycia Księgi Spaczenia.

Kartusz Bohatera to badziewko, fajne ale nie warte swojej ceny. Rozbudowana karta postaci kosztująca 10 złotych jest zdecydowanie czymś co można sobie odpuścić.

Dzieci Rogatego Szczura były pierwszym z podręczników rasowych – dokładnie przedstawiał rasę szczuroludzi zwanych Skavenami, ich społeczeństwo, sposoby walki, i wszelkie inne informacje których mógłby pożądać Mistrz Gry chcący stworzyć rozbudowaną kampanię z ich udziałem.

Ponoć najlepszą przygodą do 2ed. jest Groza w Talabheim, zdecydowanie jestem stwierdzić że jest naprawdę dobra, fajna i tu w przeciwieństwie do Baronii Przeklętych potencjał scenariusza został wykorzystany w stu procentach, MG który ma problem z wymyśleniem swojej przygody zdecydowanie powinien zainwestować w ten podręcznik.

I na tym kończy się druga edycja po polsku, ostatnio FFG poinformowało jednak że aktualnie prowadzi rozmowy z wydawnictwem Copernicus Coropration odnośnie Warhammera (pytanie brzmi tylko odnośnie której edycji rozmawiają). Być może 2 ed. będzie kontynuowana po polsku.

Game Master’s Toolkit to kolejny dodatek z serii badziewek które można obejść i o nich zapomnieć, zawierał 32 stronicową broszurkę z różnego rodzaju poradami dla MG, pomysłami na sesję i NPCów oraz dużo fajniejszą zasłonkę dla Mistrza choć dla mnie bezużyteczną.

Realms of the Ice Queen to dodatek bliski polakom bo opisuje Kislev, państwo wzorowane na państwach słowiańskich w tym i Polsce. Dodatek jest naprawdę fajny, pokusiłbym się nawet o stwierdzenie że to najlepiej opisany podręcznik opisujący państwo Starego Świata.

Warhammer Companion był odpowiednikiem Księgi Wiedzy Tajemnej – czyli był zbitkiem różnych artykułów na różnego rodzaju tematy, teksty były fajne, nawet bardzo fajne ale zdecydowanie nie niezbędne. Aczkolwiek jeśli ktoś go kupi to nie powinien żałować zakupu.

Drugim i ostatnim podręcznikiem rasowym był Night’s Dark Masters który skupiał się na kolejnym rodzaju antagonistów dla graczy czyli wampirach i ich nieumarłych sługach, tak jak i Dzieci Rogatego Szczura są niezbędne dla kogoś kto chce prowadzić kampanię o Skavenach tak i Night’s Dark Masters jest niezbędne dla MG pragnącego poprowadzić graczy na wyrzynkę wampirów.

Ostatnim podręcznikiem który opisywał państwo było Renegade Crowns gdzie zamiast opisu Księstw Granicznych otrzymaliśmy generator własnego księstwa. Był to dosyć kontrowersyjny podręcznik bo pomimo że generator jest naprawdę fajny to jednak wolałbym mieć opisane to państwo tak jak to zrobiono w Dziedzictwie Sigmara i Rycerzach Graala.

Drugim drugoedycyjnym dungeon crawlem była przygoda Lure of the Liche Lord która nawet wygrała w jakimś konkursie (teraz niestety już nie pamiętam w jakim), ja osobiście nie znalazłem w niej nic rewelacyjnego, jedyne co mogło by być ciekawe dla fanów Starego Świata to parę informacji na temat starożytnej Nehekhary.

Ostatni, z wielkich podręczników opisujących ważny aspekt świata Warhammera był Tome of Salvation gdzie znajdują się wszystkie informacje na temat religii, kapłanów i duchowieństwa jakich można by zapragnąć, tak jak Królestwo Magii i Księga Spaczenia znajduje się na liście must have.

Thousand Thrones rozmiarami dorównuje wyżej opisanemu podręcznikowi jednakże nie był to podręcznik opisujący coś ważnego dla świata a rozbudowana kampania osadzona w Marienburgu, całkiem niezła i przyjemna.

Pierwszym własnym dodatkiem wydanym i stworzonym przez FFG było Shades of Empire które opisuje różnego rodzaju organizacje i gildie działające wewnątrz Imperium, przydatny jest jednak tylko wtedy kiedy gracze mają grać członkami jednej z tych organizacji.

No i ostatni dodatek – zamykające linię wydawniczą WFRP 2 Career Compedium to podręcznik zawierający wszystkie profesje jakie się pojawiły w wszelakich dotąd wydanych podręcznikach oraz zawierający parę nowych. Tak jak Zbrojownia Starego Świata wydaje się być wyłudzaniem kasy ale jednak pomimo tego przydaje się podczas sesji.

Jak można zauważyć druga edycja wygląda całkiem nieźle, otrzymaliśmy dodatki opisujące wszystko co najważniejsze i dzięki nim możemy poprowadzić naprawdę masę przygód. Graham McNeill wspomina na swoim blogu coś o rzucaniu pulami kości, to może oznaczać całkowitą zmianę mechaniki WFRP co pociągnie za sobą wydanie podręczników opisujących świat całkowicie od nowa. Pozostaje nam mieć nadzieje że swoją jakością przebiją to co zrobiło Black Industries.

No i oto skończyła swój żywot druga edycjia Warhammera. Umarł król, niech żyje król?

~ - autor: Raziel w dniu 6 lipiec 2009.

Odpowiedzi: 7 to “O edycjach.”

  1. Co by tu napisać. Odwaliłes kawał niezłej roboty tym wpsiem.

  2. A ja się zastanawiam czy aby nie za odważnie już teraz ‘linię wydawniczą’, ale spis całkiem miły. Do oficjalnej informacji będę żył nadzieją.

  3. Świetnie posegregowane informacje, dzięki

  4. @ Neuro i Smartfox, dzięki!
    @ zamaskowanyMC, wiesz Graham McNeill to nie jest byle kto, gdyby to był jakiś zwykły fan to najpewniej bym o tym poinformował ale nie brał jako wiarygodną informację jednakże GM jest mocno związany z Games Workshop i jego słowom można zaufać.

  5. Fajny tekst. Jednak popraw mnie jeżeli się mylę ale dużo materiału, zawartego w Królestwie Magii i Zbrojowni Starego Świata podobnie jak Career Compendium, zostało po prostu powtórzonego. Ja tam znalazłem multum tych samych czarów czy ekwipunku z Księgi Zasad. Owszem jest wiele nowych rzeczy ale po co dublować stare? I tak bez podręcznika podstawowego te dodatkowe nie mają racji bytu.

  6. Masz racje jednak w przypadku Królestwa Magii tych informacji przepisanych tak dużo nie było zaś w przypadku Zbrojowni Starego Świata dobrze że to zrobiono – fajnie jest mieć wszystko w jednym miejscu, aczkolwiek wciąż pozostaje ona dodatkiem dla kolekcjonerów, reszta da sobie bez niej świetnie radę.

  7. Bardzo fajny wpis, takie WFRP w pigule.

    Co to 3ed. nie obawiam się zmian mechnaiki, bo to raczej mlotkowi nie zaszkodzi. Nie zyczyłbym sobie natomiast odgrzewania miecha z dodaniem jedynie nowych parametrów. Z pewnoscią nie kupiłbym Rycerzy Graala 3ed, tylko po to aby dostać przekonwertowanych NPCów. Łudzę się natomiast, że moze zamiast powtórek dostaniemy np. suplement o elfach, albo krasnoludach, albo zielonoskórych, albo Tilei, albo armiach starego świata… sie rozmarzyłem ;)

    No i boję się cen dodatkow z FFG, bo o jakość jestem raczej spokojny.

Dodaj komentarz