Paranoja komputerowców

Dziś zamierzam napisać na trochę inny temat, będzie też o Warhammerach ale nie tylko a właściwie to głównie nie o Warhammerach. Od paru lat siedzę sobie na pewnym forum dotyczącym gier komputerowym, nie będę podawał którym bo to w zasadzie nie ma żadnego znaczenia, to co zaobserwowałem ma miejsce wszędzie. Jestem tam pod innym nickiem, ale to tylko dlatego że mój stały ktoś sobie zajął pierwszy. Tak samo nie będę podawał nicków osób cytowanych. Ale co konkretnie takiego zaobserwowałem? Ano paranoję komputerowców odnośnie rozwoju marki.

Tu przy okazji mała uwaga, nie jest to żadna poważna praca socjologiczna bo ani nie mam wiedzy żeby coś takiego zrobić ani nie prowadziłem żadnych badań, to tylko moja obserwacja którą chcę się podzielić.

My gracze RPG, zwłaszcza ci grywający regularnie w starsze systemy jak Warhammer, Dungeons & Dragons czy Zew Cthulhu jesteśmy już przyzwyczajeni do masy dodatków do systemów, powieści na podstawie gier, karcianek, planszówek, bitewniaków a nawet pluszaków i wszelkiego rodzaju innych dupereli. Nie każdy kupuje wszystkie albo choćby większość dodatków, nie każdy kupuje powieści i komiksy, nie każdy kupuje różne gadżety z logiem swojej ulubionej gry RPG. W zasadzie to pewnie większość nie kupuje. Ale nikt nie płacze nigdzie że „wydawca robi kolejny skok na kasę”, ci co są zainteresowani to poza podręcznikami kupią sobie powieści, ktoś kupi sobie kubek z Cthulhu a ci którzy mają to w nosie… po prostu dalej mają to w nosie.

Jednakże w przypadku fanów gier wideo zaobserwowałem co innego. Tam właściwie nie znają marek ciągniętych i rozbudowywanych przez dziesięciolecia, przez większość czasu też zresztą nie znali rozbudowywania marki poza grą. Ostatnio jednak gry zaczęto wspierać komiksami, powieściami a nawet krótkometrażowymi filmami. I zaczęło się wielkie lamentowanie.

I nie mówię tu o haterach którzy  zdaje się żyją po to żeby wylewać żółć na gry od Blizzarda/BioWare/EA/Bethesda i nie podoba im się dosłownie wszystko.

Mówię o ludziach którzy uważają się za fanów danej serii ale jak tylko usłyszą że ma być wydany komiks, powieść lub cokolwiek innego powiązanego z marką to od razu lamentują że będzie gówno, ba, niektórzy z całą pewnością stwierdzają że tak będzie nawet jeśli jedyne co wiedza to tytuł produktu.  Ostatnio to rozrosło się do płakania nawet na kolejne części gry, i to przez ludzi którzy uważają że poprzednie były niesamowite/zajebiste/awesome ale nowa na pewno musi być do dupy.

„Widzą że marka popularna, chwytliwa to i szukają frajerów żeby zarobić pieniądze.”

O takim zjawisku jak powyższy cytat mówię. Widać że marka się podoba i ma fanów więc ci co ją lubią to idioci. Po prostu pogratulować rozumowania.

„- Przecież zapowiedzieli już że film powstanie… 

– Nie wiedziałem XD Ale i tak mnie to nie zaskoczyło. Oby tylko na jednym skończyli. „

Zero wieści o filmie (tutaj dotyczył on Assassin’s Creed), ale już lepiej byle był tylko jeden. Bo drugi na pewno będzie do dupy.

Zasadniczo to nic że gry zbierają dobre recenzje i opinie zarówno od wydawców jak i samych fanów, to nic że produkty dodawane do nich prezentują przynajmniej dobry poziom a w przypadku książek, jak na literaturę na podstawie licencji to całkiem wysoki. To nic, ale kiedy wydawca który nie zrobił jeszcze złej gry, nie wydał złej książki czy komiksu zapowiada kolejną to jednak jest to już „skok na kasę”, „szukanie frajerów” i „złośliwe złodziejstwo”. Jakość i cena nie mają tu absolutnie żadnego znaczenia, skoro BioWare zapowiada czwartą książkę osadzoną w świecie Mass Effect to przecież oczywiste jest że chcą nas okraść parszywe mendy. Są ludzie którzy potrafią dać wszystkim częściom, książkom i komiksom Dragon Age ocenę 10/10 ale kiedy wydawca zapowie następną to jest „pazerny i chce nas zalać syfem”.

„O rany ale robią z tego teraz marketing i ciągną kase że hej! Tu film, tu kolejny dodatek, tu nie wiadomo co…”

Zastanawiałem się skąd to się bierze i doszedłem do wniosku właśnie takiego że po prostu komputerowcy i konsolowcy nie przywykli do olbrzymich marek które są wszechobecne, do których wydaje się tyle produktów że nawet jakby ktoś chciał to nie był by w stanie zebrać wszystkiego. Wśród fanów RPG i innych nie-wideo gier nie widzę takiego zachowania, ludzie albo się cieszą że wychodzi coś z ich ulubionej marki albo po prostu to ignorują, nie ma rzucania durnych tekstów o chciwości wydawców, nie ma wylewania gnoju na markę której jest się fanem tylko dlatego że jest rozwijana. A przynajmniej nie w takich ilościach.

Nie trzeba głęboko szukać żeby znaleźć takie zachowania, wystarczy wejść na pierwsze lepsze duże forum poświęcone grom wideo i przejrzeć temat lub komentarze pod newsem dotyczącym jakiejś popularnej i rozwijanej marki jak Assassin’s Creed, Warcraft czy Dragon Age. Wśród RPGowców ostatnio coś takiego widziałem ostatnio przy wprowadzaniu nWoDu, a i to wynikało z tego że po prostu dokonywano całkowitej zmiany gry.

I tu na prawdę nie rozumiem komputerowców tak bardzo bojących się faktu że wydawca, który jeszcze ich nie zwiódł, rozwija markę. Kiedy nic się nie dzieję to czekają na kolejną część i doczekać się nie mogą ale jeśli wydawca powie że wraz z grą do sprzedaży trafi trylogia powieści to plują jadem na lewo i prawo.

A wy co o tym sądzicie? Może potraficie wskazać lepszy powód dla takiego zachowania? Notka pewnie jest troche chaotyczna ale powstała pod wpływem chwili. 😉

Reklamy

3 thoughts on “Paranoja komputerowców

Add yours

  1. Jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Jeżeli chodzi o teksty dotyczące „bonusów” związanych z grami, ludzie marudzą bezpodstawnie. Ale plagą są również tacy, którzy za grzech uważają to, że wychodzi kolejna część ukochanej serii – przecież ta poprzednia jest najlepsza i nie ma prawa być lepsze… o zgrozo jak rzeczywiście sequel okaże się gorszą grą od poprzedniczki…, wtedy twórcy to skończeni idioci, którzy w pogodni za pieniądzem zniszczyli „całą” serię 🙂 No nic, my możemy to komentować, ale ludzi nie zmienimy – miejmy nadzieję, że gry będą wychodzić coraz lepsze, żeby hejterzy mieli mało do roboty, chociaż to i tak nic nie da 🙂

  2. Jak wspomniałem, nawet nie chodzi mi o zwykłe, modne ostatnio hate’owanie gier które odnoszą sukcesy a o dziwaczną nienawiść do tego że uniwersum gier jest rozbudowywane na inne media. Kiedy wychodzą książki i komiksy powiązane z grami wideo są to albo ich adaptacje albo historie powiązane w jakiś sposób z nimi ale nie niezbędne to zrozumienia fabuły gry. Właściwie to wciąż gra PC jest konieczna bardziej do zrozumienia świata komiksu czy powieści. A jednak ludzie się rzucają na to jakby zrobienie czegoś dodatkowego dla fanów było niewybaczalną zbrodnią przeciwko ludzkości lub godnym pożałowania gonieniem za pieniędzmi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: