„Czas Horusa” – recenzja przedpremierowa

Mamy 31 Tysiąclecie i rozpoczna się Era Imperium, oto dobiega końca Wielka Krucjata, wojna którą ludzkość wypowiedziała galaktyce celem odzyskania utraconych tysiąclecia temu kolonii i zniszczenia obcych imperiów. Absolutnie nic nie jest w stanie powstrzymać tryumfalnego pochodu ludzkości. Planeta za planetą, układ gwiezdny za układem, sektor za sektorem, zostają włączone w obręby Imperium dzięki mężnym żołnierzom Armii Imperialnej, niepowstrzymanym machinom Mechanicum oraz Legionom Adeptus Astartes – wojowników którzy nie znają strachu.

To właśnie z perspektywy kapitana Garviela Lokena, dowódcy 10 Kompanii Wilków Luny, Legionu Astartes mogącego się pochwalić największymi zwycięstwami i najlepszymi żołnierzami obserwujemy wydarzenia które miały być początkiem złotej ery ludzkości, ale stają się najgorszym koszmarem jaki mógł mieć kiedykolwiek miejsce. Punkt widzenia Garviela był wyzwaniem dla pisarza, jest też wymagający dla czytelnika ponieważ Loken jest zindoktrynowanym superżołnierzem, cudem inżynierii genetycznej zakutym w najbardziej zaawansowany technologicznie pancerz. Z powodu obcości punktu widzenia Garviela i jego braci, Dan Abnett wprowadził do powieści także postaci spamiętywaczy i iteratorów czyli wszelkiej maści artystów których obowiązkiem jest udokumentowanie Krucjaty; oraz demagogów mających zapewnić posłuszeństwo podbitych ludów na planetach włączonych do Imperium Człowieka.

Oczami Garviela oraz spamiętywaczy Euphratii Keeler, Mersadie Oliton i Ignace Karkasy obserwujemy wydarzenia które doprowadzą do największej w dziejach ludzkości wojny domowej. Dowodzący dotąd bezpośrednio Krucjatą Imperator postanawia się wycofać na Terrę i powierza władzę Prymarsze Horusowi, nadając mu tytuł Mistrza Wojny. Teraz to on ma wieść do boju 18 Legionów Adeptus Astartes i miliardy wojów Armii Imperialnej, kiedy Loken staje się członkiem Kwadry, nieoficjalnego kręgu doradców Horusa możemy zaobserwować jak zmaga się on nie tylko ze swoimi nowymi obowiązkami ale i z odejściem Imperatora.

Herezja Horusa to saga o wojnie, a ta w wydaniu Dana Abnetta jest brutalna i groźna, autorowi dzięki spamiętywaczom udało się przeprowadzić świetny zabieg kiedy to cywile po raz pierwszy trafiają na zabezpieczone pole bitwy. Sami Astartes w dużej mierze są już nieczuli na to co można zobaczyć na polu walki, jednakże spamiętywacze, mający w głowach romantyczne wizje wojny są zdruzgotani wizją masakry. Walka u Abnetta jest szybka, krwawa i realna, pisarz też potrafi zapewnić różnorodność ponieważ starcia z opierającą się Imperium ludzką cywilizacją diametralnie różnią się od starć z rasą obcych ochrzczonych mianem megarachnidów.

Powieść jednak nie rzuca nas od walki do walki, obserwujemy wewnętrzne problemy Legionu, działania polityczne, poznajemy historię ludzkości czy też codzienne problemy spamiętywaczy. Fabuła „Czasu Horusa” gna do przodu jednak autor umiejętnie przechodzi pomiędzy scenami szybiej akcji a chwilami bardziej spokojnymi. Widzimy jak coraz to nowe wydarzenia wpływają na Horusa i wywołują refleksję nie tylko w nim ale i w czytelniku. Horus, którego dotąd fani Warhammera 40,000 znali tylko i wyłącznie jako maniakalnego Arcyzdrajcę jest tu przedstawiony w momentach swej chwały, jako najwspanialszy Obrońca Ludzkości i ulubiony syn Imperatora. Kreacja postaci jest jednym z największych plusów „Czasu Horusa”. Często problemem w powieściach z uniwersum WH40K jest to że postaci Marines wydają się być pozbawionymi charakteru klonami, jednak Abnett dołożył wszelkich starań żeby byli zróżnicowani i tak widzimy sztywnego Lokena, luzackiego Torgaddona, melancholijnego Małego Horusa i krwiożerczego Abaddona, ci Astartes wyróżniają się najbardziej ponieważ najczęściej się pojawiają na stronach książki jednakże i inni mają swoje charaktery.

„Czas Horusa” jest także świetnym wprowadzeniem w świat Mrocznego Millenium dla ludzi dotąd go nie znających, nie zostajemy już na wstępie rzuceni w głęboką wodę, widzimy jak powstaje Imperium, dowiadujemy się czym jest Chaos oraz poznajemy część historii ludzkości przed tym kiedy Imperator ujawnił się światu. Przedstawionych zostaje też kilka innych Legionów Astartes, głównie Krwawe Anioły i Dzieci Imperatora, lecz i Imperialne Pięści mają swoją chwilę. Abnettowi udaje się przedstawić różnice między Legionami bez popadania w zbytnie odchodzenie od tematu.

Podsumowując, „Czas Horusa” to bardzo dobra powieść i świetne otwarcie sagi jaką jest Herezja Horusa, fabuła wciąga zaś bohaterowie są bardzo dobrze rozpisani. Jest to kawał wciągającego wojennego science-fiction. Tłumaczenie jest naprawdę porządne zaś do wysokiej jakości wydania Fabryka Słów zdążyła już wszystkich przyzwyczaić. Gorąco polecam.

Dziękuję wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie książki do recenzji.

Autor: Dan Abnett
Tytuł: Czas Horusa
Tytuł oryginału: Horus Rising
Przekład: Michał Kubiak
Oprawa: miękka
Tom w cyklu: 1
Cykl: Herezja Horusa – Warhammer 40k
Seria: Obca Krew
Data wydania: czerwiec 2012
Wydawca: Fabryka Słów
ISBN-13: 978-83-7574-619-8
Wymiary: 125 x 195

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: