Okiem karcianego laika, czyli krótka recenzja Warhammera: Inwazji

 Warhammer: Inwazja

Warhammer: Inwazja

Każdy szanowany fan Warhammera chociaż słyszał o tej karciance osadzonej w uniwersum WFRP. Ja osobiście, gdy tylko pojawiły się wzmianki o niej, mimo tego, że nie zamierzałem od razu kupić tej gry, to śledziłem wszelkie informacje jej dotyczące. Gra została wydana w 2009 roku nakładem FFG i po kilkunastu miesiącach polskie wydawnictwo wykupując licencje postanowiło wydać Inwazję w Polsce. Jakiś tydzień temu postanowiłem wreszcie zaopatrzyć się w jeden egzemplarz, od tego czasu zdążyłem już rozegrać kilkanaście partyjek i zdecydowałem się napisać odczucia laika karcianego, bo za takiego się uważam.

Pudełko podstawki

Na pierwszy rzut oka…

… czyli zaczniemy od opakowania i wykonania. Pudełko okazało się o wiele większe niż się spodziewałem, po jego otwarciu zauważyłem jednak straszne marnotrawstwo. Niestety po rozpakowaniu w pudełku może zapanować straszny bałagan. Na szczęście znalazłem w internecie kilka rozwiązań na utrzymanie porządku, jednak konieczna jest przeróbka opakowania. Wg mnie to twórcy powinni zadbać o to, by karty się nie mieszały. Za to wielki minus.

Te niedopatrzenie zdecydowanie nadrabia jakość wykonania i grafiki. Karty mają przepiękne rysunki, iście warhammerowe. Trzymają fantastyczny klimat tego uniwersum. Sama gra toczy się w świecie wielkich bitew, dlatego też lekka dawka heroica nie przeszkadza ocenić grafikę na bardzo dobry. To samo tyczy się materiałów, z których zostały wykonane karty (dobry papier) i żetony zasobów, obrażeń i podpaleń. Dla bezpieczeństwa, od razu postanowiłem zaopatrzyć się w koszulki na karty, by gra posłużyła trochę dłużej – wiadomo, nie ważne jak byśmy dbali, karty bez zabezpieczenia kiedyś się zetrą.

Co tam karty piszą…

… czyli czy instrukcje są napisane logicznie i poprawnie. Niestety od pierwszego wydania tej gry w Polsce już trochę wody w Wiśle przepłynęło i od tego czasu twórcy stworzyli pojemny FAQ wyjaśniający i poprawiający niejasne instrukcje na kartach. Dobrze, chociaż, że stworzyli coś takiego, gorzej, że od razu nie wydali produktu bezbłędnego. Niejasności, bowiem jest dosyć sporo. W internecie można znaleźć bardzo dużo zapytań o instrukcje kart, co oznacza, że dla dużej ilości użytkowników teksty są niezrozumiałe. Jedno jest pewne…, po dokładnym zapoznaniu się z grą, najnowszym FAQ i opiniami innych graczy, łatwo można przyswoić wyjaśnienia i grać bez zbędnego zerkania do pomocniczych tekstów. Ja osobiście zaopatrzyłem się w drugi rzut gry, więc nie wiem czy dla mnie większość instrukcji była logiczna, czy autorzy już poprawili błędy.

Karty na stół…

… czyli o samej rozgrywce. Gra jest bardzo dynamiczna. W każdej chwili sytuacja na stole może obrócić się o 180 stopni. Rozgrywka jest bardzo wciągająca i nawet na chwilę nie da się odejść od stołu. Dodatkowo nie raz zdarzało się, że grałem kilka partii pod rząd. Na niekorzyść rozgrywki składa się niezbalansowanie ras. I tak: Krasnoludy są bardzo wytrzymałe i Orkowie są niesamowicie szybcy. Dwie pozostałe rasy raczej zostają w tyle. Tyle przynajmniej wnioskuję po mojej grze, bo gdy przypatrzeć się rozmowom w necie, to gracze mówią o nadmiernym przepakowaniu samych orków. Być może ich siła powiększa się w miarę dokupywanych dodatków. Plusem jest to, że same pokonanie grającego jedną z tych cięższych ras może stanowić ciekawe wyzwanie.

Rozgrywka

Każdy z graczy wybiera jedną stronę konfliktu i kładzie przed sobą dużą kartę przedstawiającą stolicę danej armii. Każda stolica dzieli się na trzy tzw. strefy: Strefę Królestwa, Misji oraz Pola Bitwy. Każda ze stref odpowiedzialna jest za inne rzeczy i rozbudowa ich, w różnym stopniu wpływa mocno na rozgrywkę. Gdy zajmiemy się strefą królestwa będziemy dostawać więcej zasobów, dzięki którym będziemy mogli wykładać na stół więcej kart. Gdy rozbudujemy strefę misji, będziemy mieli w ręku większy wachlarz kart, czyli więcej możliwości. I wreszcie rozbudowując strefę pola bitwy powiększamy siłę naszych uderzeń na stolicę przeciwnika… co jest bardzo ważne, bo przecież zniszczenie jej jest naszym głównym celem. Różny rozwój poszczególnych stref wpływa na dalszą grę, dlatego każdy pojedynek jest inny, przez co sama gra nie nudzi się wcale.

Podsumowując gra mimo kilku niedociągnięć jest świetna i warta swojej ceny (ok 120zł). Sama podstawka jest bardzo interesująca i dla “niedzielnego gracza” jest w zupełności wystarczająca. Jak ktoś chce spróbować turniejowego grania to musi zaopatrzyć się w dodatki (które niestety trochę kosztują), ale za to dodają wiele świeżości do samej gry.

Ocena: 8/10

Autor: trx

Reklamy

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑